czwartek, 4 marca 2010

Heathcliff ! It's me!

Wysłuchałam "Wichrowych wzgórz" i wreszcie zrozumiałam, kto jest czyją córką i kto czyim synem. Żeby zapamiętać, kto komu powinien mówić "wuju", musiałam sobie narysować drzewo genealogiczne (no, krzaczek). Ale w końcu wiem, jak to się stało, że Earnshawowie zostawali Lintonami - czy może odwrotnie. 
Nie uwierzyłabym, że Anglicy (choćby i wyimaginowani) mogli żyć i umierać z taką pasją.  Ale okazuje się, że i dziś roznamiętnieni Anglicy oddają się wyuzdanym rozrywkom. 


Posted by Picasa

2 komentarze:

  1. Narysować ... to się nazywa świadome czytelnictwo. Nabokov byłby z Ciebie dumny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nabokov? Nie znam gościa!

    OdpowiedzUsuń